wtorek, 11 grudnia 2012

9 miesięcy na liczniku- zaczynamy raczkować

 Krótko będzie. Z braku czasu oczywiście.
Przez ostatni miesiąc w życiu Antoszewskiego zaszło kilka znaczących zmian, a ostatnia ta najważniejsza, na 20 minut przed dzisiejszym spaniem ;) Antos zrobił swoje pierwsze kilka kroczko-raczków ;) Tak, tak... dzidzia wreszcie ruszyła. Ja oczywiście nie przygotowałam na ten czas domu w ogóle i znowu będzie wszystko na ostatnią chwilę. Tak się dziwnie troszkę złożyło z tym jego raczkowaniem z pierwszą wizytą w żłobku, w którym młodsza dziewczynka na czterech przypełzła do Antka ... czyżby się chłopak zawstydził? Jakby nie było rezultat jest istotny :)
 Ząbki w buzi dwa. Pierwsze próby klaskania łapkami, jeszcze nieporadne, ale zawsze. Taki trochę leniuszek z tego mojego Antosia. Zobaczymy jak to będzie, jak zacznie żłobek.
 Parę słów o tym właśnie. W związku z tym, że tata Antka nie będzie mógł od nowego roku zajmować się małym w czasie moich godzin roboczych, musiała znienacka zacząć szukać opieki. I się załamałam z deczka. Opiekunki wszelkie jakieś takie mało wiarygodne się wydawały. No 5 dzieci w różnym wieku i taka kobieta bierze maluszka, odwozi ze szkły dziecie, do szkoły... ogłoszenie mówi o tym , że ciągle się szkoli, bierze dzieci od rana do wieczora, chodzi na spacery, do centrów z dziećmi , gotuje sama i cholera wie co jeszcze... uwierzycie??? Ja mam malutkie dziecko, pracę na pół etatu i się nie uczę , ale czasu na ugotowanie czy posprzątanie nie mam jeśli siądę do zabawy z dzidzią... wyłączając fecebook zyskuje jedynie trochę czasu na hobby, ale żeby aż tak?  Albo takie: Polka się ogłasza: "zaopiekuję się twoim skarbem u siebie w domu. Mam 3 swoich dzieci w wieku 1-2-3 latka i z chęcią zaopiekuję się twoim skarbem. Przyjdź i zobacz jak szczęśliwy będzie...twój skarb" ;) No  tak, jak ktoś ma dziecko zamiast skarbu to lepiej niech się tam nie pojawia ;P
 Dobra czepiam się, ale co mam zrobić? Nie ufam i boję się. Wybrałam żłobek. Trzeba go było jeszcze znaleźć i to taki , który przyjmie dzidzie w godzinach szkolnych. Pierwszy jaki mnie zaprosił - załamka. Już chciałam zrezygnować z pracy ;p No ale trzeba było zakasać rękawy i szukać dalej. Wczoraj w momencie takiego załamania właśnie, wygooglowałam sobie nursery w mieście i zadzwoniłam do kolejnego w pobliżu. Zaprosili od razu- znowu pomyślałam, że masakra będzie. No bo jak mają miejsca? Okazało się , że atmosfera tam panująca dodała mi skrzydeł ;) Dzieci uśmiechnięte, szczęśliwe  Widać , że panie o nie dbają. Dzisiaj byliśmy tam na wieczorku zapoznawczym ;P Antosiowi się podobało, chociaż spanikował jak wstałam z podłogi. Będziemy tak chodzić tam codziennie, żeby się oswoić troszkę. Niestety żłobek zamykają w przyszłą środę na okres świąteczny i nie wiem czy przez te kilka dni przerwy Antoś nie zapomni miejsca... No i jeszcze zgłosił się jeszcze jeden żłobek. W czwartek idę zobaczyć. Bo w sumie to dobrze byłoby znaleźć taki, który nie jest zamknięty na holidaye. No chyba, że wtedy childminderke na okresy świąteczne?
 Masakra z opieką dla mam pracujących. Bo co zrobić z dzieckiem w czasie tych wszystkich wolnych?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza