wtorek, 21 lutego 2012

Spadek formy i zaleglosci blogowe.

 W związku ze spadkiem formy psychicznej porównywalnym ze spadkiem wartości funta w rok po wejściu polski do unii europejskiej postanowiłam dzisiaj zęby zacisnac i napisać co napisane powinno byc tydzien temu. Zęby zacisniete...
 W zeszły poniedzialek miałam wizytę w szpitalu, ten długo oczekiwany skan , który mial wszystko wyjasnic. Coz. Spedzilam w szpitalu w sumie 3 godziny z hakiem, wykonczona oczekiwaniem na wizyte u lekarza, potem na kolejny skan, tym razem dosrodkowy, potem zas na kolejna wizyte dowiedzialam sie co nastepuje:
 Cesarke sobie moge zazyczyc, ale nie jest w moim stanie szczegolnie wskazana- dokladnie tak powiedzial mi lekarz prowadzacy- do pani nalezy decyzja! Na moje stwierdzenie, ze moj obecny stan psychiczny wskazuje raczej na powstrzymywanie sie od podejmowania jakichkolwiek decyzji, pan lekarz stwierdzil, ze moge jeszcze przyjsc sobie za 2 tyg na nastepny skan i jesli lozysko sie nie przesunie juz ani troche to wtedy mnie na stol polaza. W tym miejscu szlag mnie trafil i juz ze lzami w oczach wyblagalam jakikolwiek scenariusz, byleby jasno okreslal co i jak.
 I tu pewnie nie jedna kobieta popukalaby sie w czolko, ze majac taka mozliwosc, cesarka na zyczenia, ja glupia fochy strzelam i dobrowolnie na rzez natury sie wystawiam. Jakby to rzec... otoz uwazam, ze cesarka jest fu, be i absolutnie niecacy i powinna byc robiona tylko w przypadku zagrozenia zycia. Mnie pan doktor powiedzial, ze w obecnej sytuacji, nic mi nie zagraza, to znaczy nie zagraza mi nic ponad to co by sie moglo stac tak czy siak. Czyli od zeszlego tygodnia liczac, jesli wystapi jakiekolwiek krwawienie ide od razu na stol (antoszewski tydzien temu mial podobno 2i pol kilo) jesli zas wszystko zacznie sie normalnie, to na stol mnie polaza tylko w przypadku komplikacji.
 Kurcze no, cala polowa ciazy minela nam na czekaniu na decyzje, a jak jzu sie doczekalam to decyzja jakas taka polowiczna. Bo boje sie, czy aby na pewno dobrze robie? A moze jednak trzeba bylo podjac to ryzyko i dac sie pokroic? Znalabym przynajmniej date , a tak?
 Od zeszlej srody  czuje sie byle jak fizycznie.Pojawily sie skurcze Braxtona-Hixa a w zeszla srode wlasnie jak sie zaczely to  normalnie sie wystraszylam. Ale przeszlo  ;) I tak to wlasnie jest. Mozesz urodzic, nie wiem ile dzieci, ale pamiec zawodzi i jak przyjdzie co do czego to i   tak glupiejesz i sie zastanawiasz juz czy nie juz? K ma panike w oczach jak tylko wspominam o porodzie. Do tej pory mu sie "udawalo" i wizytacje mial zwykle na polozniczym juz po calej imprezie, tym razem , zas czeka go ten pierwszy raz ;P I do tego bede miala wymagania! Duzo! Bo dla mnie to w sumie tez bedzie pierwszy raz ...z pomocnikiem. :)


 Jak mijaly nam pierwsze miesiace to czytalam tony stron na temat porodow w Angli. Opinie jak zwykle rozne, ale jak wreszcie zarzucilam czytanie polskich forow na rzecz brytyjskich tak i lek jak reka odjal ;P No i sie na poczatku napalilam na porod domowy. Bardzo tutaj popularny, a dla mnie kuszacy o tyle, ze ja po prostu mam alergie na szpitale. Jak sobie pomysle, ze mam tam dobrowolnie jechac to mam gesia skorke. A taki porod domowy to same plusy. Bo na miejscu, bo po swojemu, bo masz wszystko co chcesz i nie martwisz sie o jakies pakowania torby. Bo nikt Ci potem nie zapala swiatla w najmniej odpowiednim momencie, nie straszy maluszka niepotrzebnymi halasami... itd. I wracac do domu nie trzeba. No ale sie nie skusimy bo chlopaki powiedzieli , ze sie z domu wyprowadza ;P Alternatywa dla domowego jest w naszym szpitalu mieszczacy sie oddzial polozniczy tzw. Midwifery-Led Unit. Sa to takie specjalne osrodki porodowe, ze zminimalizowana opieka lekarska i medyczna, nastawione na pomoc w porodzie naturalnym. Czyli zadnych przyspieszaczy, znieczulen (za wyjatkiem gazu i paracetamolu ;P) w zamian za to osobne pokoje z lazienka, plus basen porodowy (no tu akurat wiem ,ze moze byc zajety, ale jakby akurat nie byl to czemu nie ;P) i pilki i inne takie ... czyli full wypas. No i miesci sie w szpitalu (w naszym przypadku) wiec jakby sie cos dzialo to tylko na wozeczek i do szpitala :D Bajka i mam nadzieje, ze bedzie wszystko ok.
 Jeszcze slowko dlaczego chce sie pomeczyc. Ano wtedy tego nie wiedzialam co wiem teraz i to mnie przekonuje to tego, ze skoro przezylam to wtedy to teraz nie powinnam miec absolutnie zadnych sensacji. Wiem, ze podano mi przyspieszac (oksytocyne) na powitnaie na oddziale polozniczym. Wkluli sie od razu nie pytajac o zdanie. Jak mnie podlaczyli do kropelki tak zaczely sie nieznosne bole, a bez tego moze i na drugi dzien dopiero bym zaczela rodzic i nie z takimi az. Do tego podobno (pisze podobno bo  nie wiem tego z jakiegos oficjalnego zrodla) takie przyspieszanie akcji porodowej jest dobre dla oczyszczenia oddzialu (ja rodzilam 2 razy wlasnie na wieczor) i jest wykonywane w PL masowo, ale na pewno nie sluzy ani matce ani noworodkowi. Mnie akurat nacinano 2 razy bo w obu porodach akcja zaczynala sie przed calkowitym rozwarciem. Juz nawet nie wspominam o konsekwencjach psychologicznych takiego podejscia do rodzacej. Na szczescie tu sie to wszystko odbywa po ludzku. Jesli natomiast okaze sie , ze bolalo jak diabli to i tak jest to moj ostatni porod zapewne wiec zaryzykuje... a jak mi sie spodoba to kto wie ;?
 W zwiazku z powyzszym plan porodu jest napisany i czeka podpiety razem z cala karta ciazy ;)
Oczywiscie zostalo jeszcze kilka spraw do wyjasnienia i do podjecia decyzji. Ktos mi moze wyjasnic  czemu mnie sie pytaja czy podac dziecku witamine K? Znaczy sie dobrze ze sie pytaja, ale czemu daja wybor?

ps. O co chodzi z moja polska czcionka???

11 komentarzy:

  1. Boziu, to wszystko brzmi OKROPNIE :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee nie bardziej niz wiadomosci z Somalii dajmy na to :p

      Usuń
  2. ja ci wspolczuje, jak ja sie ciesze ze to juz za mna!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh no dzieki to faktycznie pocieszylas mnie ;P

      Usuń
  3. No to Cię dziewczyny pocieszyły :) Witamina K jest na krzepnięcie, więc dają ją rzekomo dla bezpieczeństwa a tak naprawdę dlatego, żeby biznes się kręcił, wiadomo ktoś produkuje żeby kupił ktoś. Tak samo mnie zaraz po urodzeniu wpuścili do oczu krople azotanu srebra, cobym się przypadkiem kiłą od matki rodzonej nie zaraził. Też dla bezpieczeństwa. A pytają bo muszą, w końcu nie ma przymusu podawania vit K a nie każda matka życzy sobie dziecko świeże kłuć strzykawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czytalam w gazecie o tym azotanie i podobno caly czas tak robia, ze niby zapobiega kurzej slepocie nic o kile tam nie bylo, ale z drugiej strony to ta gazeta wyglada jak jedna wielka reklama roznych produktow... CO do klucia to dostalam tez propozycje szczepionki przeciw gruzlicy, ktora teraz podaja juz noworodkom! No thanks!

      Usuń
    2. A mozna w uk w ogole odmowic szczepien? My powiedzielismy "no thanks" i straszyli sadem, sanepid scigal, kary pieniezne jakies...

      Usuń
  4. A porody domowe wspominam bardzo dobrze, wiem że nie dla każdego i tak dalej, ale dla mnie to było ważne wydarzenie, byłem przy poczęciu to chciałem być i przy narodzeniu. Za pierwszym razem 20 lat temu mi nie pozwolili tylko traktowali jak intruza co w szpitalnym życiu przeszkadza. Potem były dwa domowe, zaciszne, bez świateł w oczy i tego nie zapomnę. Ale co ja tu o porodach mogę wiedzieć :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mozna przeczytac powyzej cos wiesz :P Twoja zona to szczesciara:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak czy siak musisz wydalić z siebie Antoszewskiego. Po cesarce zawsze "tam" będziesz ciaśniejsza (to argument mojej koleżanki, śmieję się, gdy tylko sobie to przypomnę).
    Trzym się i nie daj się!!! Buziole ode mnie !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń